Czas udwania.
Czas tęsknoty.
Czas wspomnień.
Czas refleksji.
Czas pamięci.
środa, 25 grudnia 2013
czwartek, 19 grudnia 2013
Poranek
Wyjechać i usiąść.
Miasto budzi się do życia.
Z daleka widać jadący pociąg.
Coraz więcej aut na horyzoncie.
Niebo zmienia kolory.
Oczom ukazuje się błękit.
Pierwsze promienie słońca.
Ciepło ciał.
Cicha muzyka.
Aromat kawy.
Sekretne spojrzenia.
Uśmiechać się.
Tak, znów się uśmiechać.
wtorek, 17 grudnia 2013
Hipokrytka
Chciałabym być lepszą. Pamiętać o wszystkich, którzy pamiętają o mnie. Mieć dla nich tyle czasu ile potrzebują. Niestety nie daję im ani jednego ani drugiego. Często również wymagam od nich czegoś, czego sama nie mogę im dać. Taka ze mnie hipokrytka. Mówię, że postaram się zmienić a wychodzi jak zawsze. Dzień, dwa jestem dla nich a później znów wpadam w wir obowiązków. I tak kręcę się w kółko. Powinnam obiecać, gdyż wtedy pewnie bym dotrzymała słowa. Lecz doby sama sobie nie wydłużę. Organizm potrzebuje czasu na sen. A tego coraz mniej. Kiedyś będę musiała odpocząć za te wszystkie dni. Ale jeszcze nie dziś. Jeszcze tylko kilka dni i wypoczynek. Lecz czy w okresie przedświątecznym i w same święta można odpocząć? Wiem, że jest tyle temu towarzyszących obowiązków ale i radości. Tak, ta radość mnie ciągle napędza. I oby dała mi siłę i skrzydła.
piątek, 13 grudnia 2013
Idealnie
Jesteś prawie idealny. Twój obraz świata jest uzupełnieniem mojego. To czego ja pragnę jest Twoim marzeniem. Moja satysfakcja jest dla Ciebie najważniejszą. Chcesz mi dać wszystko o czym marzę. Potrafisz mi obiecać, że nigdy to się nie zmieni? Że kiedy staniesz się moją zabawką zostaniesz cudownie pozbawionym woli? Że nadal będziesz czuł satysfakcję z tego co czynimy?
Jesteś hipnotyzujący. Jesteś taki inny. Zupełne przeciwieństwo wszystkich minionych. A równocześnie jesteś w tym idealnym obrazem. Jak to możliwe, że żyjemy na dwóch biegunach i tak się uzupełniamy. Zadajesz mi tyle pytań. Wszystkie stają się błahe wobec tego "czy jesteś poważna mówiąc, że mogłabyś być żoną takiego jak ja". Tym pytaniem mnie zaskoczyłeś. Myślałam, że dobrze się bawimy tworząc nasz idealny świat. Mogłam przypuszczać, że dla Ciebie to nie tylko zabawa. W końcu jesteś już dorosłym do życia mężczyzną. Dorosłeś do tego naszego świata. I wiem, że nie kpisz ze mnie.
Dotykamy siebie, swych ciał i swoich dusz, i nadal jesteśmy. Mrok to dla nas światłość i nadzieja na coś cudownego. Idealnie się dopasowaliśmy. Ile wytrwamy i gdzie zajdziemy. Od kogo to zależy? Ode mnie, Pani Twego losu...
Jesteś hipnotyzujący. Jesteś taki inny. Zupełne przeciwieństwo wszystkich minionych. A równocześnie jesteś w tym idealnym obrazem. Jak to możliwe, że żyjemy na dwóch biegunach i tak się uzupełniamy. Zadajesz mi tyle pytań. Wszystkie stają się błahe wobec tego "czy jesteś poważna mówiąc, że mogłabyś być żoną takiego jak ja". Tym pytaniem mnie zaskoczyłeś. Myślałam, że dobrze się bawimy tworząc nasz idealny świat. Mogłam przypuszczać, że dla Ciebie to nie tylko zabawa. W końcu jesteś już dorosłym do życia mężczyzną. Dorosłeś do tego naszego świata. I wiem, że nie kpisz ze mnie.
Dotykamy siebie, swych ciał i swoich dusz, i nadal jesteśmy. Mrok to dla nas światłość i nadzieja na coś cudownego. Idealnie się dopasowaliśmy. Ile wytrwamy i gdzie zajdziemy. Od kogo to zależy? Ode mnie, Pani Twego losu...
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Przepraszam
Zwykle duma nie pozwalała mi nikogo przepraszać. Inni nazywają to podłym charakterem. Pierwszy raz poczułam, że zapędziłam się i przekroczyłam granice dobrego smaku. Lecz tym razem przeprosiłam. Dlaczego? Nie wiem, lecz może nie chcę stracić tak bliskiej mi osoby. Jak nikt dotykasz mej duszy. Jesteś kiedy mam kryzys, kiedy jestem szczęśliwa, kiedy płaczę. I nie chcę zostać bez Ciebie. Mogę bez skrępowania wszystko powiedzieć. Bez obaw jak zostanie to odebrane. Nie zrozumiesz, to zapytasz. Kiedy ja nie rozumiem, tłumaczysz mi. Zawsze pokazujesz mi lepsze wyjście. Dokonujesz analiz mego życia. I fascynującym jest jak to trafnie robisz. Kiedy później analizuję te słowa wiem, że masz rację. Rację też rzadko Ci przyznaję. A mimo to jesteś. Dziś Twoje słowa były balsamem na duszę. Poranioną duszę. Oddycham z ulgą. I mimo tego co dzieje się wokół mnie, widzę to słońce za chmurami. Widzę je i czuję to ciepło. Ogrzewasz mi ciało i duszę. Dziękuję i przepraszam. Tak, dobrze słyszysz. Przepraszam.
piątek, 6 grudnia 2013
Mikołaj
Od kilku lat próbuję sobie wmówić jak nienawidzę Mikołaja. Jaki to beznadziejny dzień pełen sztuczności. Na jeden dzień znów ludzie są dla siebie mili a później znów jest tak samo. Mimo mej całej postawy niczym małe dziecko czekam na tego Mojego Mikołaja. Chyba, że byłam na tyle niegrzeczna, że muszę obejść się smakiem. Pomimo tego jaka byłam nieprzyjemna podczas naszej ostatniej rozmowy mógłbyś chociaż sprawić mi miłą niespodziankę telefonem. Ale doskonale wiesz, że musisz znosić moje humory. Kiedy jestem zła i mam ochotę krzyczeć powinieneś nastawiać policzek. Do tej pory to robiłeś. Próbowałam wiele razy ile w stanie jesteś dla mnie znieść. Mogłam twierdzić, że wszystko. Dalej tak twierdzę. Lecz jeśli zwątpię w to będziesz musiał odejść. Dlatego nie możesz dawać mi powodów. Musisz być takim jakiego potrzebuję. Takim niemalże idealnym. W naszym małym świecie. Tylko my go rozumiemy i tylko my dalej chcemy iść dalej. Tylko my chcemy się aż tak w tym zatracić. Jesteśmy świadomi naszego świata, naszych wyborów.
Lecz proszę, wróć już z tej przeklętej delegacji i niech chociaż trochę będzie normalnie. To będzie dla mnie największym prezentem.
czwartek, 5 grudnia 2013
Socjopatka
Kiedy usłyszałam takie określenie swej osoby zamarłam. No jak to możliwe. Poczułam się taka urażona. Ale im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej dojrzewam do myśli, że być może nią jestem. Niby normalna lecz nie umiejąca się dostosować do norm panujących w życiu społecznym. I najciekawszym jest to, że jest mi z tym dobrze. I nie chcę tego zmienić. Nie warto.
środa, 4 grudnia 2013
A gdzie Twoje szczęście
Świat skąpany rankiem we mgle.
Patrzysz jak z każdą minutą mgła staje się rzadsza.
Naszym oczom ukazuje się błękit nieba.
Słońce próbuje umilić nam te grudniowe dni.
Te chwile jednak są ulotne a Ty je rzadko dotykasz.
Wychodzisz z biura a znów jest ciemno.
Latarnie świecą dziwnym światłem.
Drażniącym światłem.
Jesteśmy poddenerwowani.
Słyszysz w oddali znów klakson.
Znów Twoje szczęście gdzieś utknęło.
Nie zatrzymujesz się i idziesz dalej.
Mija Cię ktoś na ulicy i się uśmiecha.
Myślisz, że pewnie Cię z kimś myli.
Znów szczęście się oddala.
Słyszysz gdzieś w oddali krzyk.
Nie reagujesz a krzyk cichnie.
Nie dogonił Cię.
Znów zignorowałaś znak.
Otwórz oczy i wyostrz słuch.
Kto wie gdzie kryje się Twoje szczęście.
wtorek, 3 grudnia 2013
Jałowy
Mącisz mi w głowie. Jest w Tobie więcej sprzeczności niż we mnie. Chcesz balansować na granicy światów jednego dnia, a drugiego oddajesz się swoim mrocznym pragnieniom. Nie mogę nadążyć za Twoimi myślami i czynami. Z jednej strony mnie to irytuje. Z drugiej ta irytacja z czasem przeradza się w fascynację. Tak, zdecydowanie mnie fascynuje Twój umysł. Jest dla mnie jedną wielką zagadką, którą chcę i próbuję rozwiązać. Jest to dla mnie wyzwanie. Wyzwaniem jest na dzień dzisiejszy poznać każdą Twoją myśl. Wiem też jak zawładnąć nim. Tylko czy ja chcę Cię tak od siebie uzależnić. Czy chcę aby każda minuta beze mnie była dla Ciebie katorgą mrocznej wieczności. To byłoby cudownym doświadczeniem. Tylko gdzie jest granica "opętania" umysłu. Jeśli zawładnę Twoim umysłem staniesz się na swój sposób taki jałowy... Czy będę wtedy mieć siłę i satysfakcję z życia z Tobą...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Irytacja
Wszyscy, z którymi miałam dziś jakikolwiek kontakt mnie zirytowali. W sposób maksymalny. Chyba nie muszę mówić, że jednak najbardziej irytujący są mężczyźni. Niby każdy miły i sympatyczny. Lecz pod płaszczykiem tych cech każdy z nich jest uparcie dążącym do zaspokajania samych siebie. Próbując zawładnąć umysłem osoby, która potrafi zawładnąć niemalże każdym popełniają błąd. Inną sprawą jest, że i tak nie zauważacie swoich błędów. Uważacie się za posiadających wszelkie rozmowy a nie potraficie zrozumieć krótkiego "stop". Czy są to kontakty służbowe czy prywatne. Posłuchajcie czasem mądrzejszej kobiety a ustrzeżecie się przed wieloma porażkami czy małymi wpadkami. Lecz mimo tego bądźcie.
piątek, 29 listopada 2013
Mrok
Kilka przypadkowych rozmów. Zasianie ziarna niepewności. Przemyślenia i wreszcie uświadomienie sobie mrocznych stron umysłu. Im dłużej o tym myślę tym bardziej uświadamiam sobie, że i mnie to fascynuje. Że chcę tego kiedyś dotknąć. Zawsze to gdzieś we mnie było, ale to właśnie te rozmowy uświadomiły mi, że nie jestem w tym sama. Że Ty idealnie byś mnie dopełniał w tym mroku. Każde Twoje pytanie powodowało mój uśmiech. Każde moje pytanie i Twoja odpowiedź dawały mi pewien poziom satysfakcji. Czy to nie dziwne? Im dalej zagłębiasz się w mój umysł tym więcej dowiaduję się o sobie. Na chwilę mnie to przeraża a później fascynuje.Gdyby świat mógłby być tak idealnym pomieszaniem między pragnieniem a spełnieniem. Czy stając przed tym wyzwaniem nie powiedzielibyśmy sobie "Stop". Czy Ty byś miał odwagę powiedzieć, pas? Nie, czekałbyś aż ja to zrobię. Z nadzieją i błaganiem. Z pomieszaniem Twoich zmysłów.
środa, 27 listopada 2013
Tory
Miasto skąpane w słońcu a oczy zatopione w błękicie nieba. Jedynie co przypomina nam o porze roku to zimne powietrze. Ty przebierający nóżkami i krzyczący "Gdzie moja zima". Niczym dziecko, któremu zabrano ulubioną zabaweczkę. Widzę to oczami wyobraźni. Jednak i Ty nie masz wszystkiego. Teraz widzisz czym jest danie radości i blask w oczach i zabranie nadziei. Obyś wyciągnął z tego naukę na całe życie.
W jakim kierunku biegną dziś moje myśli... Rozbiegają się na wszystkie możliwe strony a każda strona ma zupełnie inny tor. Te tory jeszcze dziś się nie łączą ale kiedyś stworzą całość. Idealną całość. Łączenie tych puzzli wydaje się jednak równie fascynujące co dołujące. Jak bowiem połączyć przeszłość z przyszłością i niebezpiecznie pędzącą teraźniejszością. Czy można wyrzucić z głowy wszystkie błędy, które kiedykolwiek popełniliśmy? Gdyby tak się dało. Gdyby człowieka nie wciągała ta spirala, która coraz szybciej się kręci. Gdzie dziś jestem? Chcąc zapomnieć o Tobie zapędzam się coraz szybciej w coraz bardziej mroczne uliczki tego świata. Czy żałuję? Nie. Dzięki temu odkrywam siebie, swoje potrzeby i uświadamiam sobie, że gdzieś jest moje miejsce. Moje idealne miejsce. Pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Dziś jest to tak ulotne jeszcze. Mam termin jego realizacji.
Świat, który mnie fascynuje jest taki "nienormalny". Brak w nim tak sztywnych reguł. Daje mi tyle swobody i tyle przestrzeni. To ja w nim jestem najważniejsza. Wszystko w nim zdaje się być idealnym rozwiązaniem. Jest tylko jedno "ale". Kiedy tego dotknę kim się stanę i do czego będę dążyć. Do tej totalnej zagłady psychiki. Do tej zagłady, której dziś nie akceptuję? Którą z tych dróg wybrać? Tą konwencjonalną czy tą szaloną i pędzącą w nieznane? Warto podjąć to ryzyko? Można tyle zyskać lecz i równie wiele stracić. Muszę chyba przeczekać kilka dni. Znów stanąć z boku i ocenić to wszystko. Poczekać na mały rozwój sytuacji...
wtorek, 26 listopada 2013
Pierwszy śnieg
Wszyscy mówili, nikt nie wierzył. A dziś znów zima nas zaskoczyła. Lecące z nieba idealne płatki śniegu. Zjawisko o tyle fenomenalne, że nie ma dwóch takich samych płatków śniegu. Idealne sześcioramienne gwiazdki. Wielki cud natury. Kto z nas się nad tym zastanawiał? Dla wielu śnieg to kłopoty. Nie zdążyliśmy kupić nowej czapki czy zmienić kół na zimowe. Dla świata przyrody to naturalna "pierzyna". Ponarzekajmy, tylko to lubimy robić. Tylko to nam sprawia satysfakcję. Po co się cieszyć?
Wystarczyło postawić nogę poza domem. Posłuchać rozmów w autobusie. To nic. Słuchawki w uszy i ruszamy. Patrzę przez okno jak świat pokrywa coś białego. Cudownie przykrywa szarość miasta. Tak pięknie pada. Zupełnie jak wtedy...
środa, 20 listopada 2013
Szklana pogoda
Obudziłam się dziś. Leniwie spojrzałam za okno. Miasto skąpane było w deszczu. Mimo to dzień jak zawsze. Pędzące samochody, tramwaje. Ludzie biegnący z ciemnymi parasolkami w dłoniach. Odeszłam na chwilę. Zaparzyłam kawę. Stałam w oknie i tak patrzyłam na ten zgiełk. Kawa smakowała wybornie. Czas jakby się zatrzymał. Jeszcze jeden łyk. Kawa tak cudownie smakuje. Idealna ilość kawy i mleka. Ostatni łyk. Za oknem słychać klakson. Wyrywam się z letargu. Patrzę nerwowo na zegarek. Spóźnię się. Znów się spóźnię. Włączam głośno radio i swój piąty bieg. Szybka poranna toaleta, makijaż, wkładam ciuchy. Nikt nie uwierzy, że kobieta może w tak krótkim czasie wyjść z domu. Nikt, kto tego nie zazna.
Wyłączam radio, łapię za kluczę i lecę. Ze swoją kolorową parasolką przez szarość miasta. Uśmiecham się naokoło. Ludzie patrzą jak na wariatkę. Z czego tu się cieszyć? Z tego, że jesteśmy zdrowi, że mamy kolejny dzień i coś możemy zmienić, czegoś się nauczyć. Cieszyć, że możemy komuś pomóc. Ale my wolimy się użalać. Jakby to coś zmieniało.
Wpadłam do pracy. Dziś dzień leniwie płynie. Każdy jest w innym wymiarze. A ja na przekór światu i aurze siedzę i się uśmiecham. Pytają mnie czy kogoś poznałam. Śmieję się głośno. I odpowiadam: tak, poznaję właśnie samą siebie. To nic, że nie rozumieją.
Sączę kawę. Pyszna. Smakuje niemal tak samo jak ta rano. Niedługo znów wyjdę na tą lekko szklaną pogodę. To nic. Deszcz oczyszcza a zimno przywołuje do porządku. Przelecę do domu biegiem. Kiedy przekroczę próg mieszkania poczuję ciepło i bezpieczeństwo. Włączę moją ulubioną płytę, naleję sobie wina i zrobię coś dla siebie. Tylko dla siebie. Dziś czas dla mnie.
Wyłączam radio, łapię za kluczę i lecę. Ze swoją kolorową parasolką przez szarość miasta. Uśmiecham się naokoło. Ludzie patrzą jak na wariatkę. Z czego tu się cieszyć? Z tego, że jesteśmy zdrowi, że mamy kolejny dzień i coś możemy zmienić, czegoś się nauczyć. Cieszyć, że możemy komuś pomóc. Ale my wolimy się użalać. Jakby to coś zmieniało.
Wpadłam do pracy. Dziś dzień leniwie płynie. Każdy jest w innym wymiarze. A ja na przekór światu i aurze siedzę i się uśmiecham. Pytają mnie czy kogoś poznałam. Śmieję się głośno. I odpowiadam: tak, poznaję właśnie samą siebie. To nic, że nie rozumieją.
Sączę kawę. Pyszna. Smakuje niemal tak samo jak ta rano. Niedługo znów wyjdę na tą lekko szklaną pogodę. To nic. Deszcz oczyszcza a zimno przywołuje do porządku. Przelecę do domu biegiem. Kiedy przekroczę próg mieszkania poczuję ciepło i bezpieczeństwo. Włączę moją ulubioną płytę, naleję sobie wina i zrobię coś dla siebie. Tylko dla siebie. Dziś czas dla mnie.
niedziela, 17 listopada 2013
Dziękuję
Spotkanie okazało się takie jak wszystkie inne. Na pierwszy rzut miłe i sympatyczne. Owszem nie uważam abym zmarnowała czas z tym człowiekiem. Mający pojęcie o świecie, umiejący się wysłowić, kulturalny. Ale brakowało tego czegoś. Może za szybko w głowie porównałam go z kimś innym. Ale to nie ten typ człowieka, którego szukam. Mimo szeregu zalet i małej ilości wad. Być może powinno mi się zarzucić, że za szybko się zniechęcam. Ale po co się oszukiwać i spotykać z kimś dla samego faktu zabijania swej samotności. Być może takie spotykanie w jakiś sposób skrzywdziłoby tego człowieka. Zatem pragnęłabym podziękować mu za miły, pełen magii wieczór. Za wiarę w normalność i niebanalność za jednym razem. Dziękuję za to, że przez chwilę byłam taka jak kiedyś. Bez myśli biegnących w niewiadomym kierunku. Z uśmiechem na twarzy. Dziękuję.
sobota, 16 listopada 2013
Tęcza za mgłą
Mimo soboty wstałam dziś wcześnie. Od rana zajęłam się tym co niezbędne aby mieć wolny czas wieczorem. Przerzucam strony, czytam analizy. W przerwie kawa i czas na chwilę relaksu i zapomnienia. Kilka dźwięków, które koją duszę i przy których powieki same się przymykają a świat robi się taki piękny. Życie nabiera rozpędu a wokół pojawiają się wszystkie kolory tęczy. Póki co są one za mgłą, ale niedawno ta mgła była tak gęsta, że nie mogłam ich dostrzec.
Planuję sobie wieczorne wyjście. Jestem dość podekscytowana. Długo się migałam przed tym spotkaniem. Ale stwierdziłam ostatecznie - raz kozie śmierć. W końcu mogę miło spędzić czas, pośmiać się i nie być sama. Przejść się zimnym wieczorem po zakamarkach urokliwego miasta. Tylko jest tyle miejsc, które są pełne czaru. Które wybrać? Mam jedno w głowie, ale nie wiem czy to byłoby dobrym wyborem. Tam bowiem chodziłam z Nim. On nauczył mnie inaczej spojrzeć na to miejsce. I dzięki Niemu widziałam coś niebanalnego w czymś banalnym.
piątek, 15 listopada 2013
Babski wieczór
Spędziłam uroczy wieczór w towarzystwie przyjaciółki. Najpierw zakupy a później lampka wina i domowe SPA. Peelingi, maseczki, farbowanie włosów. Taka mała zmiana wizerunku.Pogaduchy do późnej nocy.
Pierwszy raz nie myślałam o Nim i o Nim nie mówiłam podczas takiego wieczoru. Coraz częściej jesteś Nim, choć kiedyś byłeś Ty.
Rozmawiałyśmy niemal o wszystkim. Tak lekko i spokojnie. O zakupach, perfumach, facetach. Było jak dawniej. Oby więcej takich wieczorów.
Pierwszy raz nie myślałam o Nim i o Nim nie mówiłam podczas takiego wieczoru. Coraz częściej jesteś Nim, choć kiedyś byłeś Ty.
Rozmawiałyśmy niemal o wszystkim. Tak lekko i spokojnie. O zakupach, perfumach, facetach. Było jak dawniej. Oby więcej takich wieczorów.
czwartek, 14 listopada 2013
Nadzieja
Nadzieja na lepsze jutro
Nadzieja na lepszego mężczyznę
Nadzieja na prawdziwy związek
Nadzieja na zapomnienie
Marzenie o zatraceniu się w rzeczywistości
Marzenie o wspólnie spędzanym czasie
Marzenie o normalności
Marzenie o prawdziwej miłości
Dziękuję za iskierkę nadziei
Dziękuję, że jesteś i wyciągasz do mnie rękę
Dziękuję, że wiesz o mnie wszystko a nie odchodzisz
Dziękuję, że chcesz pomóc mi zapomnieć
Mam szczęście, że spotkałam Cię na swej drodze
Mam szczęście, że chcesz być
Mam szczęście, że w końcu się opamietałam
Mam szczęście, że w końcu zmądrzałam
środa, 13 listopada 2013
Po urlopie
Wróciłam do swej rzeczywistości. Jestem wypoczęta i zrelaksowana. Pełna optymizmu u wiary na lepsze jutro. O Tobie już nie myślę tak jak przed wyjazdem. Owszem zawsze będziesz dla mnie ważną osobą ale już nie będę więcej marnować czasu. Teraz pora na mnie. Wiem, że w swoich wspomnieniach zawsze będę mieć Cię w głowie, wiem też że niejednokrotnie będę za Tobą tęsknić. Ale to już będzie miało inny wymiar. Nie będzie to cały mój świat. Zostajesz w mojej głowie jak sentymentalna pamiątka. Ważny lecz już nie najważniejszy.
czwartek, 7 listopada 2013
Coraz mniej
Szanowny Panie.
Coraz mniej Ciebie w moim życiu. Natłok obowiązków i zajęte wieczory powodują, że coraz rzadziej myślę o Tobie. A jeśli myślę to są już to takie chłodne myśli. A Ty? Ty jak sądzę też przestajesz o mnie myśleć. Rozmowy są sporadyczne. I są takie o niczym już. Nikt niczym konkretnym się nie interesuje.
Istnieje ryzyko, że znów w chwilach zwątpienia będziemy tacy jak dawniej. Bowiem ciągle nie jesteśmy całkowicie odporni na nasz wzajemny los. Będzie jednak co ma być. Nie szukam już takich elementów tej układanki. Chociaż wiem jak sprawić abyś znów zadzwonił do mych drzwi. Ale to byłoby wymuszone a ja tak nie chcę.
Szanowny Panie, zaczynasz tracić...
Coraz mniej Ciebie w moim życiu. Natłok obowiązków i zajęte wieczory powodują, że coraz rzadziej myślę o Tobie. A jeśli myślę to są już to takie chłodne myśli. A Ty? Ty jak sądzę też przestajesz o mnie myśleć. Rozmowy są sporadyczne. I są takie o niczym już. Nikt niczym konkretnym się nie interesuje.
Istnieje ryzyko, że znów w chwilach zwątpienia będziemy tacy jak dawniej. Bowiem ciągle nie jesteśmy całkowicie odporni na nasz wzajemny los. Będzie jednak co ma być. Nie szukam już takich elementów tej układanki. Chociaż wiem jak sprawić abyś znów zadzwonił do mych drzwi. Ale to byłoby wymuszone a ja tak nie chcę.
Szanowny Panie, zaczynasz tracić...
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozmowa
Kilka dni milczeliśmy. Wiadomo taki czas. Każdy gdzieś jest i nie spogląda na telefony. Wczoraj w końcu porozmawialiśmy. To była bardzo dziwna rozmowa i nie wiem co o niej mam sądzić. Nie potrafię nadążyć za Tobą i Twoimi myślami. Starałam się. Ale mam coraz mniej sił. Dlaczego Ty ciągle masz jakieś "ale"? Dlaczego to co Ty robisz jest ok, a jeśli ja robię to samo jest to nieodpowiednie? Dlaczego tak mnie ranisz.
Dawałeś mi strzępy siebie i swego czasu a ja byłam. Teraz nie masz tego strzępu. I jeszcze masz pretensje, że ja jestem wyobcowana. Nie dotrzymałeś obietnicy. Mojego pytania o to nawet nie usłyszałeś... Wiem, zrobiłeś to celowo.
Ja też zacznę celowo unikać odpowiedzi na pytania. Już nie będę biernie czekać. Szkoda życia. Wiem, że opamiętasz się. Będziesz błagać wtedy o strzęp mego czasu ale mnie już dla Ciebie wtedy nie będzie. Poczekaj biernie jeszcze chwilę a stracisz wszystko. Jeśli zburzymy to co zbudowaliśmy, nigdy nie będzie do tego powrotu.
Dawałeś mi strzępy siebie i swego czasu a ja byłam. Teraz nie masz tego strzępu. I jeszcze masz pretensje, że ja jestem wyobcowana. Nie dotrzymałeś obietnicy. Mojego pytania o to nawet nie usłyszałeś... Wiem, zrobiłeś to celowo.
Ja też zacznę celowo unikać odpowiedzi na pytania. Już nie będę biernie czekać. Szkoda życia. Wiem, że opamiętasz się. Będziesz błagać wtedy o strzęp mego czasu ale mnie już dla Ciebie wtedy nie będzie. Poczekaj biernie jeszcze chwilę a stracisz wszystko. Jeśli zburzymy to co zbudowaliśmy, nigdy nie będzie do tego powrotu.
czwartek, 31 października 2013
Czy to chłód?
Za oknem świeci piękne słońce, które ogrzewa niczym Twoje słowa. Niebo jest tak błękitne jak Twoje oczy. Mogłoby być tak pięknie. Lecz przymroziło dziś. Jest biało. Czy Ty też teraz stałeś się taki zimny jak ten poranek? Chcesz zmrozić me serce i duszę?
Rzeczywiście ostatnio wycofałeś się. Ile jeszcze można to wytrzymać? Dzień, tydzień czy miesiąc? Nie dawaj złudnych nadziei. Nie wystawiaj kolców. Nie wyrywaj mi płatków. Nie odwracaj twarzy. Nie zabieraj mi tlenu. Nie zapominaj. Dbaj. Tylko czy to nie jest wołaniem w głuszę? Czy chcesz jeszcze dbać?
Rzeczywiście ostatnio wycofałeś się. Ile jeszcze można to wytrzymać? Dzień, tydzień czy miesiąc? Nie dawaj złudnych nadziei. Nie wystawiaj kolców. Nie wyrywaj mi płatków. Nie odwracaj twarzy. Nie zabieraj mi tlenu. Nie zapominaj. Dbaj. Tylko czy to nie jest wołaniem w głuszę? Czy chcesz jeszcze dbać?
środa, 30 października 2013
Cisza
Wokół mnie cisza. Czas tu inaczej płynie. Wolniej i spokojniej. Wyciszam się i ja. Nie uwolniłam się od myśli. Ale są one jakby za mgłą. Niby są ale mają bliżej nieokreślone kształty. Jak ta mgła zniknie? Opadnie i będzie piękne słońce zwiastujące lepsze jutro czy może uniesie się tworząc nad naszymi głowami chmury? Ty chciałbyś słońce zwiastujące życie takie jak do tej pory. A ja chyba chmury i deszcz. Oczyszczający deszcz. Stanęłabym a on zmywałby ze mnie te wszystkie uczucia. Wspomnienia już zawsze zostaną ale móc wyzbyć się tych emocji. Każdy Ci powie, że to cudowne kochać i tęsknić. Ale kiedy wejdziesz w naszą relację zobaczysz, że tylko ja kocham i tęsknię. A Ty to wykorzystujesz. Bawisz się mną. Widzę to ale tak mnie opętałeś, że nie umiem odejść. Próbowałam wiele razy ale nie udało mi się. Co chcę teraz zrobić? Co mają mi dać te dni bez Ciebie? Uświadomić, że mogę żyć bez Ciebie? Czy może że jesteś dla mnie wszystkim i że mogę dla Ciebie wszystko znieść?
Jestem jedną wielką sprzecznością. Odkąd Cię znam mój umysł wiecznie kłóci się z sercem. I do tej pory serce jest górą. Te endorfiny...
Jestem jedną wielką sprzecznością. Odkąd Cię znam mój umysł wiecznie kłóci się z sercem. I do tej pory serce jest górą. Te endorfiny...
wtorek, 29 października 2013
Wyjazd
Szanowny.
Wyjeżdżam. Zostawiam za sobą wszystko. Ciebie też. Pierwszy raz odkąd Cię mam wyjeżdżam na tak długo. Ciężko mi z tym ale wiem, że to mi pomoże. A czy Ty zatęsknisz? Czy znajdziesz sobie inne zajęcia? A może zdążysz się znudzić i zapomnieć?
Wyjeżdżam. Zostawiam za sobą wszystko. Ciebie też. Pierwszy raz odkąd Cię mam wyjeżdżam na tak długo. Ciężko mi z tym ale wiem, że to mi pomoże. A czy Ty zatęsknisz? Czy znajdziesz sobie inne zajęcia? A może zdążysz się znudzić i zapomnieć?
Wolna?
Rzuciłam się w wir obowiązków. Dzięki temu nie mam czasu myśleć o Tobie. I powiem Ci, że całkiem nieźle się z tym czuję. Dziwnie wolna, bez tych Twoich nakazów i zakazów. Chociaż wiem, że powinnam się do nich dostosować to i tak tego nie robię. Wiem, nie jestem posłuszna i masz ze mną urwanie głowy. Ale to lubisz. Jestem Twoim wyzwaniem. To powoduje, że i Ty, taki dumny i zimny na pierwszy rzut oka, boisz się iż nagle Twe życie będzie takie jak kiedyś. Pamiętasz jeszcze jak kiedyś żyłeś? Nadal twierdzisz, że wtedy tylko wegetowałeś?
poniedziałek, 28 października 2013
"Kochana"
Słowa mówią wszystko, głosy hipnotyzują, a same dźwięki przenoszą w inny świat. Wszystko razem daje niezwykle wyszukaną ucztę dla zmysłów.
http://www.youtube.com/watch?v=_G3QKqGwi3I
Co byś powiedział gdyby ktoś zaczął mnie adorować? Stawiać mnie na pierwszym miejscu, tak jak ja do tej pory stawiałam Ciebie? Słuchać tego co mówię? I zawsze być przy mnie? Kto właśnie tak by czekał gdybym się zjawiała?
Nie mogę wiecznie czekać na strzępy Twego czasu. Też chcę dzielić z kimś życie. Nie chcę Cię mieć tylko od czasu do czasu. Od przypadku do przypadku. Zasługuję na więcej. Ale czy mam już dziś tyle siły aby odejść...
http://www.youtube.com/watch?v=_G3QKqGwi3I
Co byś powiedział gdyby ktoś zaczął mnie adorować? Stawiać mnie na pierwszym miejscu, tak jak ja do tej pory stawiałam Ciebie? Słuchać tego co mówię? I zawsze być przy mnie? Kto właśnie tak by czekał gdybym się zjawiała?
Nie mogę wiecznie czekać na strzępy Twego czasu. Też chcę dzielić z kimś życie. Nie chcę Cię mieć tylko od czasu do czasu. Od przypadku do przypadku. Zasługuję na więcej. Ale czy mam już dziś tyle siły aby odejść...
niedziela, 27 października 2013
Odezwij się...
Teraz już wiesz czym jest wołanie w pustkę.
"Co się z Tobą dzieje?", "Gdzie jesteś", "Odezwij się, proszę", "Martwię się".
Czyli jednak nie wszystko jest takie obojętne. A może to znów jakaś Twoja gra?
Piję kawę. Słyszę telefon. Tak, to Ty. Nie wstaję nawet. Raz, drugi, trzeci... Dzwoń ile chcesz. To jest dzień dla mnie. Dzień bez Ciebie.
Dziś chcę być sama. Przemyśleć. Utrzeć Ci nosa. Teraz wiesz jak czasem ja się czuję. Wiesz teraz jak boli takie głuche wołanie?
Muzyka. Leniwie rozpoznaję dźwięki. Słowa, które rozmywają się gdzieś i nie trafiają już do mnie. Jedynie ten ciepły głos. Przynoszący ukojenie i wiarę w lepsze jutro.
Dźwięk dzwonka. Nie spodziewam się nikogo. Więc nawet nie podchodzę. Znów ten dźwięk, dłuższy i donośniejszy. Odejdź sobie. Ale dzwonek nie przestaje dzwonić. Podchodzę zła, że ktoś śmiał mi przeszkodzić. Otwieram. A przed drzwiami Ty. Kipiący z wściekłości. Co jeszcze jest w Twoich oczach? To szał, zmartwienie, radość i szczęście. Głęboko oddychasz. Przytulasz i szepczesz "obiecaj, że już nigdy mnie tak nie zostawisz"...
Czy ja Cię zostawiłam? Wiesz, że ja nigdy nie będę mieć siły odejść. To ja się boję, że z czasem przestanie Ci już zależeć... Zatem to Ty obiecaj, że zawsze będziesz. Obiecaj...
"Co się z Tobą dzieje?", "Gdzie jesteś", "Odezwij się, proszę", "Martwię się".
Czyli jednak nie wszystko jest takie obojętne. A może to znów jakaś Twoja gra?
Piję kawę. Słyszę telefon. Tak, to Ty. Nie wstaję nawet. Raz, drugi, trzeci... Dzwoń ile chcesz. To jest dzień dla mnie. Dzień bez Ciebie.
Dziś chcę być sama. Przemyśleć. Utrzeć Ci nosa. Teraz wiesz jak czasem ja się czuję. Wiesz teraz jak boli takie głuche wołanie?
Muzyka. Leniwie rozpoznaję dźwięki. Słowa, które rozmywają się gdzieś i nie trafiają już do mnie. Jedynie ten ciepły głos. Przynoszący ukojenie i wiarę w lepsze jutro.
Dźwięk dzwonka. Nie spodziewam się nikogo. Więc nawet nie podchodzę. Znów ten dźwięk, dłuższy i donośniejszy. Odejdź sobie. Ale dzwonek nie przestaje dzwonić. Podchodzę zła, że ktoś śmiał mi przeszkodzić. Otwieram. A przed drzwiami Ty. Kipiący z wściekłości. Co jeszcze jest w Twoich oczach? To szał, zmartwienie, radość i szczęście. Głęboko oddychasz. Przytulasz i szepczesz "obiecaj, że już nigdy mnie tak nie zostawisz"...
Czy ja Cię zostawiłam? Wiesz, że ja nigdy nie będę mieć siły odejść. To ja się boję, że z czasem przestanie Ci już zależeć... Zatem to Ty obiecaj, że zawsze będziesz. Obiecaj...
sobota, 26 października 2013
Samotnie
Dziś czuję przerażającą pustkę. Samotność mnie przytłacza. A wspomnienia męczą. Każdy z kimś spędza czas a ja nadal sama. Weekendy to dwa najgorsze dni w tygodniu. Bardziej odczuwam brak. Staram się nie myśleć ale nie wychodzi mi to. Ciągle gdzieś tam jesteś w mojej głowie. Nadal wszystko kojarzy mi się z Tobą. Pamiętam każde słowo czy gest. Czasem chciałabym o tym nie pamiętać. Może mogłabym bez Ciebie normalnie funkcjonować. Jak myślisz?
Wyjdę i się przejdę. Lubię miasto nocą. Kiedyś razem chodziliśmy nocą, trzymając się za rękę. Dziś pójdę sama. Odetnę się od wszystkiego. Wyłączę telefon. I będę iść. Bez celu. Zawsze złościłeś się kiedy nie miałeś ze mną kontaktu. A czy teraz jeszcze coś Cię złości?
Wyjdę i się przejdę. Lubię miasto nocą. Kiedyś razem chodziliśmy nocą, trzymając się za rękę. Dziś pójdę sama. Odetnę się od wszystkiego. Wyłączę telefon. I będę iść. Bez celu. Zawsze złościłeś się kiedy nie miałeś ze mną kontaktu. A czy teraz jeszcze coś Cię złości?
A może spacer?
Kilka godzin snu nie przyniosło ukojenia. Wstałam. Odruchowo sprawdziłam telefon. Cisza. Nawet mnie to nie zdziwiło. W końcu od dawna w weekendowe poranki milczysz. Jednak nadal mam nadzieję. Nadzieję na to, że zaparzysz mi rankiem kawę. Kawa zrobiona przez Ciebie smakuje jakby inaczej. Czego do niej dolewasz? Miłości, która daje ten smaczek. Miłości czasem trudnej i gorzkiej a czasem cudownie słodkiej. Miłości, która wymaga od nas tylu poświęceń.
Słońce wpada do mieszkania. Przez szybę ogrzewa ciało i duszę. Jest tak pięknie. Czekam już na ten nasz spacer. Poszuramy stopami, poobrzucamy się suchymi liśćmi. Poczujemy się przez chwilę tak beztrosko. Zostawimy za sobą wszelkie problemy i pójdziemy przed siebie. Nic nie będziemy mówić. Złapiesz mnie za rękę. Lubię czuć na skórze dłoni Twoją chropowatą skórę. Później usiądziemy i objęci posiedzimy chwilę na ławce. Chcę znów poczuć to Twoje ciepło. Usłyszeć i poczuć jak bije Ci serce... Niech dziś bije spokojnie i miarowo. Włączymy muzykę i będziemy przez chwilę w innym świecie Na co masz dziś ochotę? Ja wybieram spokojne dziś brzmienia. Pełne nastroju i romantyzmu. Poszukam czegoś. Specjalnie dla Ciebie, specjalnie dla nas.
Piosenka
Włączyłam naszą piosenkę. Naszą pierwszą wspólną piosenkę. A przez to najważniejszą. Czemu do niej wracam? Lubię ją. Zawsze kiedy jej słucham uśmiecham się. Wtedy widzę Ciebie. Czuję na sobie ten znajomy tylko nam dreszcz. Każdy dźwięk powoduje, że zaczynam przenosić się w inny świat. Lepszy świat. Lubię tak czasem poszybować. Ty nauczyłeś mnie szybować. Pamiętasz to jeszcze? Ja pamiętam wszystko czego mnie nauczyłeś. Dziś wydaje się, że kiedy Cię nie było, nie było i mnie. Stałeś się moim powietrzem, strawą, rozrywką ale także pragnieniem, marzeniem czy fantazją.
Wiem, że i Ty pamiętasz te dźwięki. Wiem, czasem mi o tym mówisz. Włącz ją w tym momencie. I nim skończą się dźwięki, zapukaj do mych drzwi. Nic nie musisz mówić. Chcę Cię tylko na chwilę zobaczyć.
piątek, 25 października 2013
Bądź...
Znów mi się śniłeś.
Znów kiedy obudziłam się sprawdziłam czy leżysz obok.
Znów oczyma wyobraźni Cię tam widziałam.
Nie mogę zapomnieć Cię.
Nie mogę czy nie chcę?
I nie mogę i nie chcę.
Jeszcze nie dziś.
Bądź jeszcze dziś ze mną.
Nie zostawiaj mnie tak całkiem samej.
Zniosę wszystko jeśli tylko obiecasz, że będziesz.
Bądź jak chcesz.
Raz na tydzień lub raz na miesiąc.
Fizycznie lub wirtualnie.
Tylko bądź.
Pozwól mi wierzyć.
Znów kiedy obudziłam się sprawdziłam czy leżysz obok.
Znów oczyma wyobraźni Cię tam widziałam.
Nie mogę zapomnieć Cię.
Nie mogę czy nie chcę?
I nie mogę i nie chcę.
Jeszcze nie dziś.
Bądź jeszcze dziś ze mną.
Nie zostawiaj mnie tak całkiem samej.
Zniosę wszystko jeśli tylko obiecasz, że będziesz.
Bądź jak chcesz.
Raz na tydzień lub raz na miesiąc.
Fizycznie lub wirtualnie.
Tylko bądź.
Pozwól mi wierzyć.
Wariuję bez Ciebie.
Tęsknię za Tobą.
Tęsknię za Twoim spojrzeniem.
Tęsknię za Twoim spokojem.
Brakuje mi Ciebie.
Brakuje mi wspólnych chwil.
Brakuje mi powietrza, którym oddychasz.
Ciągle słyszę Twój głos.
Ciągle czuję Twój dotyk.
Ciągle czuję Twój zapach.
Tylko Ty potrafiłeś mnie rozśmieszyć.
Tylko Ty wiedziałeś jak smakują moje łzy.
Tylko Ty skradłeś mi serce.
Tęsknię za Twoim spojrzeniem.
Tęsknię za Twoim spokojem.
Brakuje mi Ciebie.
Brakuje mi wspólnych chwil.
Brakuje mi powietrza, którym oddychasz.
Ciągle słyszę Twój głos.
Ciągle czuję Twój dotyk.
Ciągle czuję Twój zapach.
Tylko Ty potrafiłeś mnie rozśmieszyć.
Tylko Ty wiedziałeś jak smakują moje łzy.
Tylko Ty skradłeś mi serce.
czwartek, 24 października 2013
Witam
Długo nosiłam się z zamiarem rozpoczęcia pisania bloga. Dziś postanowiłam wdrożyć to w czym. Pytanie dlaczego. Może to ten czas. Może samotność bywa jeszcze bardziej przytłaczająca. Może to daje nam poczucie obcowania z innymi. Liczę na to, że wylewając swój żal, swoją samotność, swoje zagubienie odnajdę spokój. Że zacznę znów normalnie funkcjonować. Wierzę, że pokonam swoje słabości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)