środa, 20 listopada 2013

Szklana pogoda

Obudziłam się dziś. Leniwie spojrzałam za okno. Miasto skąpane było w deszczu. Mimo to dzień jak zawsze. Pędzące samochody, tramwaje. Ludzie biegnący z ciemnymi parasolkami w dłoniach. Odeszłam na chwilę. Zaparzyłam kawę. Stałam w oknie i tak patrzyłam na ten zgiełk. Kawa smakowała wybornie. Czas jakby się zatrzymał. Jeszcze jeden łyk. Kawa tak cudownie smakuje. Idealna ilość kawy i mleka. Ostatni łyk. Za oknem słychać klakson. Wyrywam się z letargu. Patrzę nerwowo na zegarek. Spóźnię się. Znów się spóźnię. Włączam głośno radio i swój piąty bieg. Szybka poranna toaleta, makijaż, wkładam ciuchy. Nikt nie uwierzy, że kobieta może w tak krótkim czasie wyjść z domu. Nikt, kto tego nie zazna.
Wyłączam radio, łapię za kluczę i lecę. Ze swoją kolorową parasolką przez szarość miasta. Uśmiecham się naokoło. Ludzie patrzą jak na wariatkę. Z czego tu się cieszyć? Z tego, że jesteśmy zdrowi, że mamy kolejny dzień i coś możemy zmienić, czegoś się nauczyć. Cieszyć, że możemy komuś pomóc. Ale my wolimy się użalać. Jakby to coś zmieniało.
Wpadłam do pracy. Dziś dzień leniwie płynie. Każdy jest w innym wymiarze. A ja na przekór światu i aurze siedzę i się uśmiecham. Pytają mnie czy kogoś poznałam. Śmieję się głośno. I odpowiadam: tak, poznaję właśnie samą siebie. To nic, że nie rozumieją.
Sączę kawę. Pyszna. Smakuje niemal tak samo jak ta rano. Niedługo znów wyjdę na tą lekko szklaną pogodę. To nic. Deszcz oczyszcza a zimno przywołuje do porządku. Przelecę do domu biegiem. Kiedy przekroczę próg mieszkania poczuję ciepło i bezpieczeństwo. Włączę moją ulubioną płytę, naleję sobie wina i zrobię coś dla siebie. Tylko dla siebie. Dziś czas dla mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz