piątek, 29 listopada 2013

Mrok

Kilka przypadkowych rozmów. Zasianie ziarna niepewności. Przemyślenia i wreszcie uświadomienie sobie mrocznych stron umysłu. Im dłużej o tym myślę tym bardziej uświadamiam sobie, że i mnie to fascynuje. Że chcę tego kiedyś dotknąć. Zawsze to gdzieś we mnie było, ale to właśnie te rozmowy uświadomiły mi, że nie jestem w tym sama. Że Ty idealnie byś mnie dopełniał w tym mroku. Każde Twoje pytanie powodowało mój uśmiech. Każde moje pytanie i Twoja odpowiedź dawały mi pewien poziom satysfakcji. Czy to nie dziwne? Im dalej zagłębiasz się w mój umysł tym więcej dowiaduję się o sobie. Na chwilę mnie to przeraża a później fascynuje.Gdyby świat mógłby być tak idealnym pomieszaniem między pragnieniem a spełnieniem. Czy stając przed tym wyzwaniem nie powiedzielibyśmy sobie "Stop". Czy Ty byś miał odwagę powiedzieć, pas? Nie, czekałbyś aż ja to zrobię. Z nadzieją i błaganiem. Z pomieszaniem Twoich zmysłów.

środa, 27 listopada 2013

Tory

Miasto skąpane w słońcu a oczy zatopione w błękicie nieba.  Jedynie co przypomina nam o porze roku to zimne powietrze. Ty przebierający nóżkami i krzyczący "Gdzie moja zima". Niczym dziecko, któremu zabrano ulubioną zabaweczkę. Widzę to oczami wyobraźni. Jednak i Ty nie masz wszystkiego. Teraz widzisz czym jest danie radości i blask w oczach i zabranie nadziei. Obyś wyciągnął z tego naukę na całe życie. 
W jakim kierunku biegną dziś moje myśli... Rozbiegają się na wszystkie możliwe strony a każda strona ma zupełnie inny tor. Te tory jeszcze dziś się nie łączą ale kiedyś stworzą całość. Idealną całość. Łączenie  tych puzzli wydaje się jednak równie fascynujące co dołujące. Jak bowiem połączyć przeszłość z przyszłością i niebezpiecznie pędzącą teraźniejszością. Czy można wyrzucić z głowy wszystkie błędy, które kiedykolwiek popełniliśmy? Gdyby tak się dało. Gdyby człowieka nie wciągała ta spirala, która coraz szybciej się kręci. Gdzie dziś jestem? Chcąc zapomnieć o Tobie zapędzam się coraz szybciej w coraz bardziej mroczne uliczki tego świata. Czy żałuję? Nie. Dzięki temu odkrywam siebie, swoje potrzeby i uświadamiam sobie, że gdzieś jest moje miejsce. Moje idealne miejsce. Pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Dziś jest to tak ulotne jeszcze. Mam termin jego realizacji. 
Świat, który mnie fascynuje jest taki "nienormalny". Brak w nim tak sztywnych reguł. Daje mi tyle swobody i tyle przestrzeni. To ja w nim jestem najważniejsza. Wszystko w nim zdaje się być idealnym rozwiązaniem. Jest tylko jedno "ale". Kiedy tego dotknę kim się stanę i do czego będę dążyć. Do tej totalnej zagłady psychiki. Do tej zagłady, której dziś nie akceptuję? Którą z tych dróg wybrać? Tą konwencjonalną czy tą szaloną i pędzącą w nieznane? Warto podjąć to ryzyko? Można tyle zyskać lecz i równie wiele stracić. Muszę chyba przeczekać kilka dni. Znów stanąć z boku i ocenić to wszystko. Poczekać na mały rozwój sytuacji... 

wtorek, 26 listopada 2013

Pierwszy śnieg

Wszyscy mówili, nikt nie wierzył. A dziś znów zima nas zaskoczyła. Lecące z nieba idealne płatki śniegu. Zjawisko o tyle fenomenalne, że nie ma dwóch takich samych płatków śniegu. Idealne sześcioramienne gwiazdki. Wielki cud natury. Kto z nas się nad tym zastanawiał? Dla wielu śnieg to kłopoty. Nie zdążyliśmy kupić nowej czapki czy zmienić kół na zimowe. Dla świata przyrody to naturalna "pierzyna". Ponarzekajmy, tylko to lubimy robić. Tylko to nam sprawia satysfakcję. Po co się cieszyć? 
Wystarczyło postawić nogę poza domem. Posłuchać rozmów w autobusie. To nic. Słuchawki w uszy i ruszamy. Patrzę przez okno jak świat pokrywa coś białego. Cudownie przykrywa szarość miasta. Tak pięknie pada. Zupełnie jak wtedy... 


środa, 20 listopada 2013

Szklana pogoda

Obudziłam się dziś. Leniwie spojrzałam za okno. Miasto skąpane było w deszczu. Mimo to dzień jak zawsze. Pędzące samochody, tramwaje. Ludzie biegnący z ciemnymi parasolkami w dłoniach. Odeszłam na chwilę. Zaparzyłam kawę. Stałam w oknie i tak patrzyłam na ten zgiełk. Kawa smakowała wybornie. Czas jakby się zatrzymał. Jeszcze jeden łyk. Kawa tak cudownie smakuje. Idealna ilość kawy i mleka. Ostatni łyk. Za oknem słychać klakson. Wyrywam się z letargu. Patrzę nerwowo na zegarek. Spóźnię się. Znów się spóźnię. Włączam głośno radio i swój piąty bieg. Szybka poranna toaleta, makijaż, wkładam ciuchy. Nikt nie uwierzy, że kobieta może w tak krótkim czasie wyjść z domu. Nikt, kto tego nie zazna.
Wyłączam radio, łapię za kluczę i lecę. Ze swoją kolorową parasolką przez szarość miasta. Uśmiecham się naokoło. Ludzie patrzą jak na wariatkę. Z czego tu się cieszyć? Z tego, że jesteśmy zdrowi, że mamy kolejny dzień i coś możemy zmienić, czegoś się nauczyć. Cieszyć, że możemy komuś pomóc. Ale my wolimy się użalać. Jakby to coś zmieniało.
Wpadłam do pracy. Dziś dzień leniwie płynie. Każdy jest w innym wymiarze. A ja na przekór światu i aurze siedzę i się uśmiecham. Pytają mnie czy kogoś poznałam. Śmieję się głośno. I odpowiadam: tak, poznaję właśnie samą siebie. To nic, że nie rozumieją.
Sączę kawę. Pyszna. Smakuje niemal tak samo jak ta rano. Niedługo znów wyjdę na tą lekko szklaną pogodę. To nic. Deszcz oczyszcza a zimno przywołuje do porządku. Przelecę do domu biegiem. Kiedy przekroczę próg mieszkania poczuję ciepło i bezpieczeństwo. Włączę moją ulubioną płytę, naleję sobie wina i zrobię coś dla siebie. Tylko dla siebie. Dziś czas dla mnie.

niedziela, 17 listopada 2013

Dziękuję

Spotkanie okazało się takie jak wszystkie inne. Na pierwszy rzut miłe i sympatyczne. Owszem nie uważam abym zmarnowała czas z tym człowiekiem. Mający pojęcie o świecie, umiejący się wysłowić, kulturalny. Ale brakowało tego czegoś. Może za szybko w głowie porównałam go z kimś innym. Ale to nie ten typ człowieka, którego szukam. Mimo szeregu zalet i małej ilości wad. Być może powinno mi się zarzucić, że za szybko się zniechęcam. Ale po co się oszukiwać i spotykać z kimś dla samego faktu zabijania swej samotności. Być może takie spotykanie w jakiś sposób skrzywdziłoby tego człowieka. Zatem pragnęłabym podziękować mu za miły, pełen magii wieczór. Za wiarę w normalność i niebanalność za jednym razem. Dziękuję za to, że przez chwilę byłam taka jak kiedyś. Bez myśli biegnących w niewiadomym kierunku. Z uśmiechem na twarzy. Dziękuję.

sobota, 16 listopada 2013

Tęcza za mgłą

Mimo soboty wstałam dziś wcześnie. Od rana zajęłam się tym co niezbędne aby mieć wolny czas wieczorem. Przerzucam strony, czytam analizy. W przerwie kawa i czas na chwilę relaksu i zapomnienia. Kilka dźwięków, które koją duszę i przy których powieki same się przymykają a świat robi się taki piękny. Życie nabiera rozpędu a wokół pojawiają się wszystkie kolory tęczy. Póki co są one za mgłą, ale niedawno ta mgła była tak gęsta, że nie mogłam ich dostrzec.
Planuję sobie wieczorne wyjście. Jestem dość podekscytowana. Długo się migałam przed tym spotkaniem. Ale stwierdziłam ostatecznie - raz kozie śmierć. W końcu mogę miło spędzić czas, pośmiać się i nie być sama. Przejść się zimnym wieczorem po zakamarkach urokliwego miasta. Tylko jest tyle miejsc, które są pełne czaru. Które wybrać? Mam jedno w głowie, ale nie wiem czy to byłoby dobrym wyborem. Tam bowiem chodziłam z Nim. On nauczył mnie inaczej spojrzeć na to miejsce. I dzięki Niemu widziałam coś niebanalnego w czymś banalnym. 

piątek, 15 listopada 2013

Babski wieczór

Spędziłam uroczy wieczór w towarzystwie przyjaciółki. Najpierw zakupy a później lampka wina i domowe SPA. Peelingi, maseczki, farbowanie włosów. Taka mała zmiana wizerunku.Pogaduchy do późnej nocy.
Pierwszy raz nie myślałam o Nim i o Nim nie mówiłam podczas takiego wieczoru. Coraz częściej jesteś Nim, choć kiedyś byłeś Ty.
Rozmawiałyśmy niemal o wszystkim. Tak lekko i spokojnie. O zakupach, perfumach, facetach. Było jak dawniej. Oby więcej takich wieczorów.

czwartek, 14 listopada 2013

Nadzieja

Nadzieja na lepsze jutro
Nadzieja na lepszego mężczyznę
Nadzieja na prawdziwy związek
Nadzieja na zapomnienie

Marzenie o zatraceniu się w rzeczywistości
Marzenie o wspólnie spędzanym czasie
Marzenie o normalności
Marzenie o prawdziwej miłości

Dziękuję za iskierkę nadziei 
Dziękuję, że jesteś i wyciągasz do mnie rękę
Dziękuję, że wiesz o mnie wszystko a nie odchodzisz
Dziękuję, że chcesz pomóc mi zapomnieć

Mam szczęście, że spotkałam Cię na swej drodze
Mam szczęście, że chcesz być
Mam szczęście, że w końcu się opamietałam
Mam szczęście, że w końcu zmądrzałam

środa, 13 listopada 2013

Po urlopie

Wróciłam do swej rzeczywistości. Jestem wypoczęta i zrelaksowana. Pełna optymizmu u wiary na lepsze jutro. O Tobie już nie myślę tak jak przed wyjazdem. Owszem zawsze będziesz dla mnie ważną osobą ale już nie będę więcej marnować czasu. Teraz pora na mnie. Wiem, że w swoich wspomnieniach zawsze będę mieć Cię w głowie, wiem też że niejednokrotnie będę za Tobą tęsknić. Ale to już będzie miało inny wymiar. Nie będzie to cały mój świat. Zostajesz w mojej głowie jak sentymentalna pamiątka. Ważny lecz już nie najważniejszy.

czwartek, 7 listopada 2013

Coraz mniej

Szanowny Panie.
Coraz mniej Ciebie w moim życiu. Natłok obowiązków i zajęte wieczory powodują,  że coraz rzadziej myślę o Tobie. A jeśli myślę to są już to takie chłodne myśli. A Ty? Ty jak sądzę też przestajesz o mnie myśleć. Rozmowy są sporadyczne. I są takie o niczym już. Nikt niczym konkretnym się nie interesuje.
Istnieje ryzyko, że znów w chwilach zwątpienia będziemy tacy jak dawniej. Bowiem ciągle nie jesteśmy całkowicie odporni na nasz wzajemny los. Będzie jednak co ma być. Nie szukam już takich elementów tej układanki. Chociaż wiem jak sprawić abyś znów zadzwonił do mych drzwi. Ale to byłoby wymuszone a ja tak nie chcę.
Szanowny Panie, zaczynasz tracić...

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozmowa

Kilka dni milczeliśmy. Wiadomo taki czas. Każdy gdzieś jest i nie spogląda na telefony. Wczoraj w końcu porozmawialiśmy. To była bardzo dziwna rozmowa i nie wiem co o niej mam sądzić. Nie potrafię nadążyć za Tobą i Twoimi myślami. Starałam się. Ale mam coraz mniej sił. Dlaczego Ty ciągle masz jakieś "ale"? Dlaczego to co Ty robisz jest ok, a jeśli ja robię to samo jest to nieodpowiednie? Dlaczego tak mnie ranisz.
Dawałeś mi strzępy siebie i swego czasu a ja byłam. Teraz nie masz tego strzępu. I jeszcze masz pretensje, że ja jestem wyobcowana. Nie dotrzymałeś obietnicy. Mojego pytania o to nawet nie usłyszałeś... Wiem, zrobiłeś to celowo.
Ja też zacznę celowo unikać odpowiedzi na pytania. Już nie będę biernie czekać. Szkoda życia. Wiem, że opamiętasz się. Będziesz błagać wtedy o strzęp mego czasu ale mnie już dla Ciebie wtedy nie będzie. Poczekaj biernie jeszcze chwilę a stracisz wszystko. Jeśli zburzymy to co zbudowaliśmy, nigdy nie będzie do tego powrotu.