Każdy z nas zaczyna Nowy Rok jak chce. Zazwyczaj mamy plany na lepsze jutro, chcemy się z kimś pogodzić albo zaczynam wiązać z kimś plany. Ja stanęłam przed Tobą. Myślałeś, że taka jak zawsze. Pełna zrozumienia i wybaczenia. Myślałeś, że znów powiesz kilka tandetnych banałów a ja się uspokoję. Miło rozmawialiśmy. Ale czuć było między nami pewne napięcie. Nie pozwoliłam Ci dotknąć mej dłoni kiedy sięgałam ręką po kieliszek wina. Widziałam w Twoich oczach wtedy wszystko. Wtedy dotarło do Ciebie to co mówiłam wcześniej przez telefon "Spotkajmy się ostatni raz. Później chcę odejść". Czasu nikt nam nie liczył. Mieliśmy go tyle ile chcieliśmy. Ile Ty jak zawsze chciałeś. Ale chciałeś wtedy przedłużyć czas... A może go na chwilę zatrzymać. Nie odbierałeś nawet telefonu, który dawał o sobie znać. Było mi cudownie. Przeszło mi przez myśl, że chcę znów czekać na takie chwile. Ale szybko "wystrzelałam się" w myślach. Wieczór się kończył. Wstaliśmy. Zatańczyłeś ze mną chociaż wiem jak rzadko to robisz. Pocałowałeś na koniec. Smakowało to wybornie. Czas się zatrzymał.
Rozstając się powiedziałam Ci wszystko co leżało mi na sercu. Ty tylko słuchałeś. Nie miałeś żadnego "ale". Z każdym słowem malałeś i do oczu napływały Ci łzy w końcu wykrztusiłeś z siebie "Błagam, zostań ze mną". Dotknęłam Ci ręką policzka i wyszeptałam "Żegnaj Kochany"... Odeszłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz